Wiersze

Urodziłaś mnie mamo…”

Urodziłaś w bólach, w trudach, moje małe ciało,
Wykarmiłaś, przytulałaś, dla mnie to za mało.
Bo ja czułam droga mamo wszystkie Twoje lęki,
Emocjonalne braki, rany i Twoje udręki.
To nie Twoja wina mamo, że niesiesz to brzemię,
Przekazywane sobie po cichu z pokolenia na pokolenie.
Ja otrzymałam je również, pod płaszczem nieświadomości,
Obciążyło me barki, pozbawiło poczucia własnej wartości.
Lecz urodziłaś mnie mamo, bym przerwała krąg milczenia,
Bym zerwała wreszcie łańcuchy cyklicznego cierpienia.
Urodziłaś mnie mamo bym uporem i odwagą,
Położyła kres przemocy, poniżaniu i zniewagom.
Urodziłaś mnie mamo bym znów mogła po latach,
Narodzić się na nowo i jak feniks latać.

Do narcyza”

Byłeś ideałem, marzeń spełnieniem,
Jesteś koszmarem i mrocznym cieniem.
Byłeś miłością i wyzwoleniem,
Jesteś iluzją, czystym cierpieniem.
Byłeś nie gasnącą nigdy nadzieją,
Jesteś mordercą duszy, beznadzieją.
Byłeś tak cudny, tylko w mojej głowie,
Mówiłeś pięknie, skończyło się na słowie.
Zainscenizowałeś odpowiedź na moje marzenia,
Dodałeś szczyptę szantażu, złudzenia.
Coś mi się wydawało? Nie miałam racji?
Byłeś istnym mistrzem manipulacji.
Coś ze mną nie tak? Zwariowałam?
Nie, w narcyzie się zakochałam.
Byłeś i jesteś w całej swej naturze,
Potworem i wilkiem w owczej skórze.
Zabierasz ludziom ich sens istnienia,
Energię życiową, tożsamość, marzenia…
Żałosny człowieku, w swym zaprzeczeniu,
Żyjesz we własnym narcystycznym cieniu.
Mimo wszystkich spędzonych z tobą lat,
Ja żyję, ja czuję, tyś pusty… SZACH MAT!

 

28468244_211382246267935_6526433611270673825_n